Zwykły człowiek, niezwykła historia

Jeżeli chodzi o moje spotkania z książkami autorstwa pana Harlana Cobena to muszę przyznać z ręką na sercu, że albo są to udania bardzo udane, albo z rodzaju rodzinnej herbatki, na której nikt nie chce być, ale wszyscy są i trochę się męczą.Niewinnyjak dla mnie jest powieścią z pogranicza. Nie jest to najgorsza powieść Cobena, którą czytałam, jednak zdecydowanie wiele jej brakuje w mojej ocenie. 

Zwykły chłopak

„Niewinny” to kolejna historia typu „zwyczajny człowiek, który musi zmierzyć się z niezwyczajną sytuacją”. Tym razem naszym zwykłym chłopakiem jest Matt Hunter, który broniąc swojego kolegi zupełnie przypadkiem zabija przeciwnika. W wyniku tego, trafia on na cztery lata za kratki. Kolejne cztery lata próbuje jakoś ułożyć sobie życie na nowo. Udaje mu się dostać posadę jako doradca w firmie prawniczej, gdzie w końcu zaczyna rozwijać swoją karierę. Kolejnym punktem jest jego ślub z Olivią, a także kupno wideotelefonu, kiedy okazuje się, że kobieta jest w ciąży. Pewnego dnia Matt otrzymuje filmik, gdzie widać Olivię i pewnego obcego mu mężczyznę. Następnego dnia zauważa, że ktoś go śledzi, a krótko potem jego „prześladowca” zostaje zamordowany. Nie jest chyba zaskoczeniem, że to właśnie Matt jest podejrzanym w tej sprawie. 

Kolejne komplikacje

Żeby nie było zbyt przyjemnie, to okazuje się, że osoba, która śledziła naszego bohatera to nikt inny jak mężczyzna z filmu Olivii, a ona sama okazuje się zupełnie kimś innym. Jako, że FBI podejrzewa go o kolejną zbrodnię (były skazaniec to idealny kozioł ofiarny, nie ma się co oszukiwać), Matt decyduje się, że sam rozpocznie swoje prywatne śledztwo. Natłok nieszczęść bohatera czasami dawał mi się we znaki i trochę męczył, jakby Coben na siłę starał się wzbudzić we mnie współczucie do bohatera.

Czy warto?

Ogółem no nie wiem. Średnio jak dla mnie. Czytając tę książkę kilka razy musiałam robić sobie przerwę, bo niezbyt wchłonęła mnie historia. Momentami miałam wrażenie, że jakieś fragmenty przespałam (i może faktycznie tak było). Nie można zarzucić powieści braku zwrotów akcji i niespodzianek, jednak w wykonaniu Cobena czytałam zdecydowanie bardziej zaskakujące scenariusze. „Niewinny” nie jest jedną z tych książek, gdzie wątki się przeplatają i mieszają, a mimo wszystko ten jeden główny był dosyć męczący. Może wynika to z faktu, że nie poczułam sympatii do Matta jako głównego bohatera. Może jestem zbyt wybredna, jeżeli chodzi o postaci, ale no po prostu wydawał mi się tak typowym i nieciekawym człowiekiem, pomimo wszystkich nieszczęść, że nie potrafiłam czasami go znieść.  Ogólnie plusem moim zdaniem jest tutaj zakończenie, które nawet nadrabia braki w historii. Czy warto? Ciężko powiedzieć.

 

Bez słowa obrony. O „Pacjentce” Alexa Michaelidesa

To tegoroczny hit książkowy, który jeszcze przed premierą został przetłumaczony na kilkadziesiąt języków. Thriller, który w bardzo szybkim czasie stał się bestsellerem New York Times’a. Książka z niezwykle ciekawą historią do opowiedzenia, ale i z niemym bohaterem. Tu autor wrzuca nas w nieznane i tajemnicze otoczenie szpitala psychiatrycznego. W akcję, choć nie tak dynamiczną z początku to rozwijającą się z czasem w oszałamiającym tempie. „Pacjentka” pióra Alexa Michaelidesa, jest zdecydowanie godną polecenia lekturą, przy której można wsiąknąć na wiele godzin.

Zakład za morderstwo

Tytułową bohaterką, „Pacjentką”, jest Brytyjska malarka, która ostatnie kilka lat spędziła w zakładzie zamkniętym. Została tam zakwaterowana po tragicznej śmierci jej męża, który otrzymał kilka kulek z pistoletu sporego kalibru. Autor Alex Michaelides już na pierwszych stronach oskarża ją o morderstwo. Ta niegdyś niezwykle popularna malarka, z dnia na dzień przestaje się komunikować ze światem. Gdy przestaje na dobre mówić i nie broni się podczas procesu, sędzia postanawia ulokować ją w zakładzie dla obłąkanych, w celu dalszego leczenia i odizolowania od społeczeństwa.

Feralny wieczór

Co stało się tamtej feralnej nocy? Z powodu braku świadków i wszystkich śladów wskazujących na jej winę sprawa została wreszcie zamknięta. Przez długi czas interesowały się nią media, opisując całe zajście i późniejsze losy oskarżonej na pierwszych stronach krajowych gazet. Wyspy były w szoku po zabójstwie i chyba jeszcze bardziej zszokowane po wydaniu ostatecznego sądowego wyroku. Może ktoś mógłby to sobie poukładać w jakąś całość, gdyby tylko oskarżona Alicia Berenson miała jakikolwiek motyw do dokonania tak makabrycznej zbrodni. „Pacjentka” napisana przez Alexa Michaelidesa trzyma w napięciu do ostatniej chwili, a samo zakończenie może nawet jeszcze bardziej gmatwa całą opisaną historię.

Wsparcie w młodym lekarzu psychiatrii

Wreszcie w „Pacjentce”, znajduje się młody lekarz psychiatrii, który za wszelką cenę pragnie wydobyć prawdę z Alicii. Mimo niewielkiego doświadczenia ogromnie intryguje go sprawa morderstwa i oskarżona o nie pacjentka. Autor pokazuje nam w międzyczasie, jak wielu innych lekarzy poddało się, lub całkiem nie próbowali dotrzeć do pani Berenson, gdy nowy lekarz pragnie stanąć na wysokości zadania i rozpocząć komunikację z pacjentką, która od sześciu lat nie wypowiedziała ani słowa.

Podobne losy bohaterów

Ten młody lekarz o imieniu Theo z czasem znajduje w swojej historii wiele podobieństw do życia „Pacjentki”. Widzimy jak psychiatrę wciąga jej świat. Czy jednak zdoła dojść do prawdy i dowiedzieć się, kto w rzeczywistości stoi za zbrodnią sprzed lat? Czy wystarczy mu samozaparcia i wyszkolenia psychiatrycznego? Czy sposoby, których użyje, zmuszą Alicię do ponownej komunikacji z ludźmi? 

Zjazd absolwentów (Guillaume Musso)

Guillaume Musso to jeden z najbardziej poczytnych francuskich pisarzy. Paradoksalnie, to ekonomista z wykształcenia, a nauczyciel z zawodu. Uznanie zdobył dzięki swojej drugiej powieści, która przetłumaczona została na 24 języki, w tym także i polski. Mowa tu o książce Potem, która była pierwszym tytułem jego autorstwa wydanym u nas w kraju. „Zjazd absolwentów” to piętnasta powieść na polskim rynku wydawniczym z dorobku artysty.

Zarys fabuły najnowszej powieści Guillaume Musso – Zjazd absolwentów

Z okazji jubileuszu pięćdziesięciolecia liceum, mieszkający na stałe w USA Thomas odwiedza rodzinne strony we Francji. Jednak nie wydaje się tym szczególnie zachwycony, z uwagi na fakt, że miejsce to wiąże się z pewnym wydarzeniem, do którego nie chce wracać. Niestety, tuż po przybyciu wszystko zmierza w niepożądanym kierunku. Wszystko wskazuje na to, że skutki pamiętnej nocy z 1992 roku niebawem wyjdą na jaw i od tej pory wszystko będzie wyglądało zupełnie inaczej…

Co się wydarzyło w 1992 roku?

Akcja powieści rozpoczyna się zupełnie niewinnie, dopiero w miarę czytania kolejnych stron nabiera rumieńców. Dotąd stabilna sytuacja wyraźnie się komplikuje i nic nie jest takie jak powinno być. Na jaw wychodzi, że nie tylko Thomas skrywa mrożącą krew w żyłach tajemnicę. Właściwie, to większość postaci z tej książki ma na sumieniu drobne lub większe grzeszki. Jednak każdy do tej pory żył swoim życiem, aż do czasu obchodów jubileuszu, a właściwie jednego, związanego z nim wydarzenia. To hipotetyczne zdarzenie wywołało falę nieprzewidzianych wypadków. Stało się realną groźbą, że dotąd skrywane tajemnice wyjdą na jaw.

Zjazd absolwentów w odbiorze czytelniczym

Czytelnik w miarę lektury wchodzi w sieć intryg i niedomówień. Każda strona dostarcza bogactwa emocji i wrażeń. Niezmiernie trudno jest oderwać się od tej książki, nie znając zakończenia, a nawet, im bliżej końca, tym potrzeba jego poznania staje się silniejsza, wręcz nie do powstrzymania. Powieść fenomenalnie odciąga nas od życia codziennego, by zatracić w wydarzeniach rozgrywających się na kartach książki. W miarę czytania poznajemy coraz więcej szczegółów dotyczących pamiętnego dnia z 1992 roku, jednak zupełnie nie przygotowuje nas to na finał, który okazuje się więcej niż zaskakujący.

Francja oczami Guillaume Musso

W książce tej odnajdujemy wiele odniesień zwracających uwagę na rodzimą kulturę autora. Musso mocno osadza akcję w stworzonym przez siebie świecie, kreśląc przed nami francuskie pejzaże i miejskie uliczki. Czytając powieść ma się dokładne rozeznanie, co i gdzie się znajduje. Zupełnie, jakbyśmy wspólnie z bohaterami przebywali na miejscu zdarzenia. Sam autor na ten temat wypowiada się, że będąc wychowanym we Francji, w końcu poczuł potrzebę opisania bliskich sobie miejsc z okresu młodości. Jak do tej pory, akcja większości jego powieści miała miejsce w USA.